24.09.2016

Góry Stołowe



Ostatnie dni lata spędziliśmy w pięknym klimacie. Chodziliśmy po Górach Stołowych, odwiedziliśmy Pragę i Wrocław. Dzisiaj kilka migawek z gór, dni były pochmurne i mgliste, jednak w żaden sposób nie odebrało to piękna miejscom, które zobaczyliśmy. Wspięliśmy się na najwyższy szczyt, Szczeliniec Wielki (919 m n. p. m.), odwiedziliśmy też Skalny Labirynt, który jest sporym wyzwaniem, niektóre szczeliny labiryntu są tak wąskie, że szczerze wątpiliśmy w to czy przypadkiem nie zboczyliśmy ze szlaku. Ostatnie zdjęcie przedstawia wiadukt kolejowy znajdujący się między Kudową Zdrój a Dusznikami Zdrój w Lewinie Kłodzikim.  











22.09.2016

Racuchy drożdżowe z jabłkami



Drożdżowe racuchy z jabłkami to wspomnienie dzieciństwa, zapewne wielu z nas. Puchate, tłuściutkie, z kwaskowatymi jabłkami i obowiązkowo obsypane grubą warstwą cukru pudru, najlepsze w swej prostocie.

Ciasto drożdżowe jest wymagające, każdy z nas to wie, dlatego kiedy bierzemy się za przygotowanie racuchów, weźmy pod uwagę fakt, że ciasto musimy odstawić do wyrastania na około godzinę, więc jeśli potrzebujemy śniadania na już, lepiej odłożyć ich przygotowanie na inny dzień. Jabłka dodajemy do wyrośniętego ciasta, na chwilę przed smażeniem. Zanim wlejecie porcję ciasta na patelnię dobrze rozgrzejcie olej, racuchy smażymy w dużej ilości oleju, na średniej mocy palnika, jeśli moc będzie zbyt duża a oleju za mało, racuchy z wierzchu będą spalone a w środku surowe. Po usmażeniu odkładamy je na ręczniki papierowe, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Jeszcze ciepłe obsypujemy cukrem pudrem.




Racuchy drożdżowe z jabłkami 


2 jajka
1 szklanka mleka
1 łyżka oleju
250 g mąki pszennej
1 łyżeczka suszonych drożdży
1 łyżka cukru
szczypta soli 
1 duże jabłko 
olej do smażenia 
cukier puder do obsypania 


Jajka łączymy z mlekiem i olejem. Do drugiej miski przesiewamy mąkę, drożdże, cukier i sól. Dokładnie łączymy zawartość obu misek. Ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę. 
Jabłko myjemy, obieramy, wydrążamy gniazdo nasienie, kroimy na kawałki. 
Kawałki jabłek dodajemy do wyrośniętego ciasta, delikatnie mieszamy. 
Na patelni rozgrzewamy olej, łyżką nakładamy porcję ciasta, racuchy smażymy z obu stron na złotobrązowy kolor. Po usmażeniu odkładamy na ręczniki papierowe, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Podajemy obsypane cukrem pudrem. 
Porcja na ok. 12 racuchów. 


Smacznego!

20.09.2016

Poznań #1 (subiektywny przewodnik kulinarny)











Zmiany. Od pewnego czasu do Poznania zaglądam i zaglądać będę częściej niż zwykle. Wiąże się to, z pięknie mówiąc, rozwojem zawodowym, ale poza tym też z wieloma przyjemnościami, bo do Poznania mam sentyment, lubię go bardzo, to miasto prężne, wiele mające do zaoferowania a pod względem kulinarnym szczególnie dużo. Zastanawiam się jak to wszystko podzielić, jak dzielić się kulinarnymi odkryciami (i nie tylko), by nie zanudzić, ale napisać o wszystkim, o czym warto napisać, a trochę się tego nazbierało. 

Na kawę pójdźcie do Ministra, miejsce to już od dawna miałam na swojej liście miejsc, które muszę odwiedzić i tym razem się udało. Niewielka kawiarnia z bardzo fajnym klimatem, bardzo dobrą kawą i ciastem też dobrym.





Minister Cafe 
ul. Ratajczaka 34
Poznań


Jeśli macie więcej czasu i chęci to pojedźcie w kierunku Śródki. Spacerując śródeckimi chodnikami natkniecie się na przecudny mural (malarstwu ściennemu zamierzam poświęcić osobny wpis), jeszcze kilka kroków i już jesteście w kultowej już La Ruinie i Raju. To zdecydowanie moje ulubione miejsce w Poznaniu, przez wzgląd na serniki jakie tam serwują (ale to nie tylko moje zdanie, wielu pędzi tam, by właśnie sernika spróbować), swobodny klimat i fajne kawki. Polecam też skorzystanie, nawet bez wyraźnej potrzeby, z ruinowej toalety, ale nie zdradzę do końca dlaczego (dodam tylko, że jeśli cierpisz na migrenowe bóle głowy i krążące kolorowe światełka mogą ją sprowokować to lepiej odpuścić). Drzwi w drzwi, ci sami właściciele prowadzą też Raj, knajpkę z kuchnią różną, intrygującą i pyszną, z kinem z kilkunastoma krzesłami, w którym co czwartek można obejrzeć film. 








Powyżej sernik czekoladowy z masłem orzechowym, kapuczino i kawałek stopy. Poniżej sernik chałwowy, to ten włochaty i sernik z masłem orzechowym i solonym karmelem (mój ulubieniec) a do picia kawa po wietnamsku, aromatyczna, taka jakaś czekoladowa, podawana z gęstym, słodkim mlekiem skondensowanym. To srebrne urządzenie ustawione jest na przezroczystej szklance, w której znajduje się gruba warstwa mleka skondensowanego, w tym to urządzeniu znajduje się kawa, która kropla po kropli spływa do szklaneczki, by na koniec połączyć się ze słodkim mlekiem. Jestem zwolenniczką kawy bez słodzidła, jednak ta jest bardzo dobra, może nie do picia na co dzień, ale raz na jakiś czas idealna. Filtr do parzenia kawy po wietnamsku bez problemu kupicie przez internet, kosztuje niewiele, ja już swój mam i od czasu do czasu przygotowujemy sobie kawę właśnie w taki sposób. 










Raj. Burger. Solidny. Przedobry. Ostry jak piorun! Na stoliku stała karafka z wodą, opróżniłam całą, nie przyznałam się. To w Raju znajduje się kino, na samym końcu knajpy w ciemnym zaułku ukryta jest mała sala kinowa ze starymi, ciężkimi krzesłami. 



Cafe La Ruina i Raj
ul. Śródka 3
Poznań


A gdy pomyślicie o jakimś fast fudzie, ale fast fudzie jakościowo godnym waszego podniebienia, to mam dla was dwa tłuste miejsca. Pierwsze to Bufet Truck - Zapiekanki, który oferuje kilka a może i kilkanaście (nie pamiętam dokładnie) rodzajów zapiekanek, mój faworyt to ta podawana z mascarpone, przepyszna! Poza wieloma różnymi połączeniami możecie wybrać rodzaj pieczywa, bagietkę pszenną albo razową i dowolny sos. Bufet jest oddzielony od dość ruchliwej ulicy wysokim płotem, za którym znajdują się wygodne leżaki, ławki z europalet, na których spokojnie można się delektować zapsą jak marzenie. 







Bufet Truck - Zapieknaki
ul. Kościelna 25
Poznań 

Drugie miejsce to również food truck, The Deli, serwujący obłędne buły, ociekające serem, sosem i ogromną ilością mięsa, nie dacie rady zjeść wszystkiego. Nie mam zdjęcia buły, jednak uwierzcie mi na słowo, jej rozmiary są imponujące, poziom cholesterolu rośnie niebezpiecznie szybko a nasze kubki smakowe krzyczą z zachwytu. Kiedy zajrzycie na ich profil fejsbukowy i ujrzycie te buły zrozumiecie o czym piszę. The Deli to propozycja dla wytrawnych miłośników mięsa. 



The Deli 
ul. Piekary
Poznań


Kiedy nasza tkanka tłuszczowa zwiększyła się o kilka centymetrów, pora na detoks. Oddalając się zaledwie kilka kroków od ulicy Taczaka, w ciemnym zaułku znajdziecie Juicy, tam zrobią wam sok w jakim kolorze tylko chcecie, zdrowy, bardzo zdrowy, pyszny! Dodam, że Juicy znajdziecie też w Gdańsku, dokładnie we Wrzeszczu, przy ulicy Klonowej. Juicy w swojej ofercie posiada też kuracje oczyszczające, dla sportowców czy odchudzające, poza sokami kupicie tutaj też pożywne koktajle.






Juicy 
ul. Garncarska 2
Poznań 
ul. Klonowa 1
Gdańsk 


Co więcej, kilka kroków od Juicy kupicie trójkątną kanapkę, onigiri, w miejscu o wdzięcznej nazwie Min's Onigiri. Nazwa pochodzi od imienia właścicielki, która codziennie tworzy ten bardzo popularny japoński przysmak. Onigiri to uformowana z ryżu trójkątna kanapka, owinięta w nori, wypełniona przeróżnymi dodatkami. Znajdziecie tutaj wiele ciekawych i charakterystycznych dla kuchni japońskiej połączeń. Kanapka mimo niepozornego wyglądu, jest bardzo pożywna i sycąca, pyszna! Musicie się spieszyć, bo witryna pustoszeje w mgnieniu oka! Zawsze można kanapkę zamówić, zadzwonić rano, poprosić o odłożenie i być spokojnym, że na pewno wystarczy. 



Min's Onigiri
ul. Edwarda Taylora 
Poznań


A gdzie zjeść zdrowe ciasto bez niczego? Bez glutenu, bez cukru, bez laktozy, bez składników pochodzenia zwierzęcego? Tylko w Jaglanej na Kramarskiej. Zjadłam tam ciasto twix i byłam oczarowana. Bezglutenowy biszkopt, krem z masła orzechowego i daktyli, polewa czekoladowa na bazie karobu, rewelacja. W Jaglanej poza pysznymi deserami, zjecie też pożywne i zdrowe śniadanie. Póki co zatrzymałam się tam tylko na kawę i ciasto, ale przy kolejnej wizycie koniecznie skorzystam z oferty śniadaniowej. 



Jaglana
ul. Kramarska 1/5
Poznań

Kilka słów o chlebie. W Poznaniu znalazłam dwie piekarnie, w których sprzedają prawdziwy chleb. Prawdziwy, czyli przygotowany na zakwasie, naturalny, taki w który macie ochotę włożyć nos i napawać się jego zapachem, taki którego piętkę będziecie skubać w drodze do domu a kiedy do domu już wrócicie kromki posmarujecie tylko masłem i zjecie z zachwytem, bo on innych dodatków nie potrzebuje. I taki chleb kupicie w Pracowni GODny oraz Zakwas. 



Pracownia GODny
ul. Wierzbięcice 20
Poznań



Zakwas
ul. Poznańska 11
Poznań


Na zakończenie, dla wytrwałych, którym udało się dobrnąć do końca! Znak rozpoznawczy Poznania i coś bez czego nie opuszczam tego miasta, rogale świętomarcińskie, te od Hanny Piskorskiej kupuję zawsze i tylko od niej, moim zdaniem najlepsze, w każdym razie lepszych jeszcze nie jadłam. Rogal świętomarciński to półfrancuskie ciasto, wnętrze wypełnione nadzieniem z białego maku i bakalii, wierzch oblany lukrem i obsypany włoskimi orzechami, ten rogal to słodki majstersztyk, o kaloriach w tym momencie nie myślimy. 



Cukiernia - Hanna Piskorska 
Poznań








08.09.2016

Mus czekoladowy z malinami (wegański)



Uparłam się ostatnio na te wegańskie dania, mogłabym się postarać bardziej i spróbować wymyślić coś sama, może odrobinę zmodyfikować, jednak tego nie robię, powielam przepis, nie zmieniam nic, dobrego zmieniać i modyfikować nie trzeba. Więc i tym razem odsyłam do strony o kuchni wegańskiej, Jadłonomi, z której to pochodzi ten przepis. 

A tak szczerze, zrobiłam ten deser, bo nie wierzyłam, że woda z ciecierzycy może naprawdę ubić się na sztywną pianę. Do końca nie wierzyłam słowom i zdjęciom, póki sama się nie przekonałam. I co? I ona naprawdę się ubija! I do złudzenia przypomina ubite białka! Pochwała od W. też była, deser smakował bardzo, jednak nie od razu zdradziłam z czego został zrobiony. Spróbujcie, naprawdę warto!






Mus czekoladowy z malinami (wegański)
(Inspiracja: Jadłonomia)


150 ml aquafaby (wody z puszki ciecierzycy)
2 łyżki cukru pudru 
szczypta soli 
150 g gorzkiej czekolady 
maliny


Czekoladę topimy w kąpieli wodnej, odstawiamy do przestudzenia. 
Wodę z ciecierzycy wlewamy do misy miksera, ubijamy ze szczyptą soli do otrzymania sztywnej piany, mniej więcej w połowie ubijania, które powinno trwać ok. 5 minut, wsypujemy cukier puder. Do ubitej piany dodajemy roztopioną czekoladę, delikatnie mieszamy łyżką do dokładnego połączenia składników.
Masę przekładamy do 4 szklanych naczynek, obsypujemy malinami i wkładamy do lodówki na kilka godzin.


Smacznego!


03.09.2016

Dżem malinowo-śliwkowy



Tylko szybko! Śliwek w tej chwili pod dostatkiem, ale malin zaraz nie będzie, a ten dżem naprawdę warto zrobić, w zimie zrekompensuje wam wszelkie niedostatki! Jest przepyszny! Pytanie tylko czy dotrwa do zimy. O tegorocznych przetworach pisałam niedawno, tutaj




Dżem malinowo-śliwkowy


500 g malin
700 g śliwek (waga z pestkami)
400-450 g cukru 
sok wyciśnięty z jednej cytryny 


Maliny przebieramy i płuczemy, wsypujemy do garnka. Śliwki płuczemy, pozbywamy się pestek i dodajemy do malin. Następnie wsypujemy cukier i wlewamy sok z cytryny, delikatnie mieszamy. Owoce gotujemy na niewielkiej mocy palnika, mieszając od czasu do czasu, przez ok. 45-60 minut. W trakcie gotowania usuwamy tworzącą się pianę. Gotowy dżem przekładamy do wyparzonych słoików, mocno zakręcamy, odwracamy do góry dnem i odstawiamy. 


Smacznego!

31.08.2016

Knedle ze śliwkami





Wcale na nie nie czekałam, pojawiły się nagle, nieubłaganie przypominają o końcu lata, śliwki, co dobre z tego wszystkiego, to te knedle. 




Knedle ze śliwkami 


800 g ugotowanych ziemniaków
2 jajka 
300 g mąki pszennej + do podsypania
szczypta soli 
16 śliwek 
cukier trzcinowy


Ziemniaki ugniatamy tłuczkiem, wbijamy jajka, łączymy składniki. Stopniowo wsypujemy mąkę i sól, zagniatamy gładkie ciasto. 
Śliwki myjemy, pozbywamy się pestek.
Urywamy kawałki ciasta, spłaszczamy, na środku układamy śliwkę, wsypujemy cukier, dałam pół łyżeczki do każdego knedla. Dokładnie zlepiamy. 
Knedle wrzucamy do wrzącej, posolonej wody, gotujemy przez ok. 4 minuty od wypłynięcia na powierzchnię. 


Smacznego!